Kuta

Tanah Lot

DanauBratan

Gitgit

Lovina

Gunung Batur

Besakih

Bali - wrzesień 1999

Bali - dla jednych wyspa bogów i demonów, dla innych po prostu raj na ziemi.

Słowo Bali po indonezyjsku oznacza "dużo wolnego czasu". I tak jest naprawdę, na wyspie odnosi się wrażenie, jakby czas tu w ogóle nie istniał. Mieszkańcy nie dzielą tygodnia na dni powszednie i niedziele, uroczystości rodzinne czy religijne wypadają tu często niespodziewanie, a rytuał składania ofiar bogom odbywa się kilka razy dziennie. Najwięcej ceremonii odbywa się jednak podczas pełni księżyca, na plażach odbywają się wówczas procesje z tańcami.

Podobno gdyby nie hipisi, świat nie dowiedziałby się o Bali. Australijskie dzieci kwiaty wybrały sobie Kutę na przystanek w drodze do Europy, bo zachwyciły się tutejszą plażą, która ma kilka kilometrów długości. Od lat 70-tych w ślad za hippisami zaczęli przyjeżdżać turyści, dla których wybudowano naprawdę luksusowe hotele (miejscowości Sanur, Nusa Dua). Tym nie mniej w Kucie jest ogromny wybór hoteli i każdy znajdzie coś na własną kieszeń. My właśnie stąd zaczęliśmy swoją podróż po Bali.

Hotel Sorga Cottages w Kucie

Po 22 godzinnym locie wylądowaliśmy wreszcie na lotnisku w Denpasar, skąd taksówką udaliśmy się do Kuty. Był już wieczór, więc zdaliśmy się na wybór kierowcy, który zawiózł nas do Adhi Jaya Cottages. Koszt - 24 $ bez klimatyzacji, zdecydowaliśmy się w nim zostać... noc okazała się koszmarem, nie dość, że było parno, to pogryzły nas owady, które mimo siatki na oknie jakoś się dostały do środka. Poranek  jednak był uroczy. Obudził nas ćwierkot ptaków. Z chatki wychodziło się do tropikalnego ogrodu. Wokół roznosiły się piękne, słodkie zapachy kwiatów. Kila metrów od chatki pośrodku ogrodu znajdował się kameralny basen z orzeźwiającą woda. Obiecaliśmy sobie, że rano poszukamy innego hotelu, gdzieś bliżej centrum i plaży. No i udało się - wybór padł na hotel Sorga-Cottages.

Polecamy gorąco ten przyjemny hotelik, znajduje się on na ulicy Banjar Pering, niedaleko od plaży. Cena za dobę w pokoju dwuosobowym ze śniadaniem i klimatyzacją kosztowała nas 20 $. Na śniadanie na Bali generalnie serwowane są jajka w różnej postaci (jajecznica, omlet, sadzone) oraz tosty. Do tego zawsze sok ze świeżych owoców. Oczywiście dla wszystkich gości hotelowych jest basen. Nie jest on może wielki, ale zawsze można się w nim ochłodzić.

W tle widać ołtarzyk - pięknie rzeźbiony tron z kamienia, przeznaczony dla boga Słońca Surya, nad tronem wisi parasolka, która ma chronić go przed upałem.

Religią panującą na Bali jest balinejska odmiana hinduizmu, natomiast na innych wyspach Indonezji panuje islam. Religia opiera się na trójce bogów: Brahmie, Shivie i Vishnu, choć Balinejczycy wierzą w jednego Boga – Sanghyang, dla którego jest przeznaczony główny tron w każdej świątyni. Tym niemniej nigdzie na Bali nie spotkamy wizerunku tego Boga, w przeciwieństwie do innych bogów indyjskich, np. Boga Ganesha - syna boga Shivy z głową słonia.

Charakterystyczną rzeczą na Bali jest fakt, że każdy dom, sklepik, urzad ma swoją małą świątynię, każda wioska ma ich trzy, a ofiary (ryż, kwiaty, kadzidło owinięte w liść bambusa) składa się kilka razy dziennie, można się na nie natknąć na każdym rogu ulicy. Poprzez składanie ofiar Balinejczycy chcą zdobyć przychylność Bogów.

Kuta jest najtłumniej odwiedzanym przez turystów miastem na wyspie. To tu rozciąga się największa plaża wyspy, to tu można spotkać fanów surfingu (fale na Oceanie Indyjskim osiągają czasem wysokość 6 m) czy wędrownych handlarzy (ale o tym później), mnóstwo restauracji, hoteli, sklepów o bardzo przystępnych cenach, nawet dla nas wydawały się one śmiesznie tanie, np. obiad dla dwóch osób z piwem za 5 $.

W drodze na plażę....

Po drodze mija się często gaje palmowe. Palmy prezentują się znakomicie, trzeba tylko uważać, żeby kokos nie spadł na głowę. Na plaży zaś można spotkać wielu miejscowych handlarzy, którzy co chwila podchodzą do turystów (szczególnie tych jeszcze nie opalonych, znaczy niedawno przybyłych) i oferują namolnie swoje towary: zegarki, biżuterię, figurki, łuki, sarongi (bawełniane chusty na plażę), malowanie paznokci w kwiatki, zaplatanie warkoczyków czy też masaż. Wszystko, jeśli tylko masz ochotę skorzystać, możesz nabyć tylko za 1 dolara. Na początku to nas bawiło, ale po kilku dniach już mieliśmy serdecznie dość tych ludzi, którzy na nasze "No, thank`s" mówili:" No means yes" i dalej próbowali wcisnąć nam swój towar.

Najpiękniejszy zachód słońca...

O plaży w Kucie mówią że jest jedną z piękniejszych plaż na wyspie a może i na świecie.  Widzieliśmy wiele piękniejszych. Fakt, że jest szeroka, z miękkim piaskiem i wspaniałymi falami. Sprawia jednak wrażenie trochę przybrudzonej (piasek nie jest biały, tylko żółty a woda nie jest błękitna, tylko ciemnozielona) Ocean to raj dla windsurfingowcow, którzy tu codziennie pływają.

Po południu, tuż przed zachodem słońca, które jak to w całej Azji zachodzi wcześnie bo już od 18-tej, na plażę przychodzą mieszkańcy Kuty. Dzieci grają w piłkę, dorośli spacerują brzegiem morza. Wszyscy czekają na zachód słońca, który znowu J podobno na Bali jest najpiękniejszy.

W kilka dni po zaaklimatyzowaniu się w Kucie, wynajęliśmy samochód marki Suzuki Jimny w KUTA SUCI - Jl. Pantai Kuta 37 ale takich wypożyczalni są tu setki - za 540.000 rupii na 7 dni i udaliśmy się na północ wyspy do Loviny, po dordze zwiedzając liczne atrakcje.

Świątynia w Tanah Lot (Tanah Lot Temple)

Każde wejście do świątyni, domu czy hotelu ma swoją bramę w kształcie rozdzielonych ze sobą dłoni. Bramy są bardzo pięknie rzeźbione i są wizytówką danego obiektu, do którego wchodzimy. Aż żal, że nie mogliśmy ze sobą zabrać mebli wykonanych przez miejscowych rzemieślników. Świątynia w Tanah Lot jest położona na wyspie, do której tylko mnisi mają wstęp.

Dla Balinejczyków świątynia w Tanah Lot jest jednym z ważniejszych miejsc kultu religijnego. Wstęp kosztuje 1100/600 rupii dla dorosłego/dziecka. Obok świątyni jest duży parking. Droga to świątyni prowadzi poprzez liczne sklepiki z pamiątkami w kierunku morza.

Ta świątynia bez wątpienia jest najbardziej znaną i najbardziej obfotografowaną świątynią na wyspie. Największe tłumy turystów są oczywiście przed zachodem słońca.

Świątynia poświęcona jest księdzu Majapahit Nirartha, który to wędrując po tutejszej okolicy, zachwycił się skałą wyrastającą z morza i zasugerował mieszkańcom wioski zbudować na niej świątynię. Można również spacerować wokół świątyni wzdłuż brzegu morza lub też wdrapać się na górę, aby zobaczyć park i móc podziwiać świątynię z innej perspektywy. Jest tu wiele ławeczek i stolików na szczycie klifu, gdzie można trochę wypocząć i przez kilka chwil chłonąć urok tego miejsca.

Świątynia w Uluwatu

Świątynia położona jest na wysokim klifie, skąd roztacza się wspaniały widok na zatokę. Zwiedzanie świątyni uatrakcyjniły nam małpki, które w ogóle nie bały się ludzi. Przewodnik ostrzegł nas przed nimi i odstraszał kijem, gdyż niepostrzeżenie potrafią ściągnąć okulary bądź czapkę z głowy i uciec ze zdobyczą na drzewo.

Świątynia w Danau Bratan

Pura Ulun Danu Bratan to hinduistyczno- buddyjska świątynia założona już w XVII wieku a poświęcona Bogowi wody - Dewi Danu.

To centrum licznych ceremonii i pielgrzymek, modlących się o to, aby na wyspie nigdy nie zabrakło wody. Typowym widokiem w świątyniach na Bali są sanktuaria z licznymi dachami ze strzechy.

Im więcej dachów dane sanktuarium posiada, tym większą rangę ono posiada. Świątynię Ulun Danu Bratan koniecznie trzeba zobaczyć. Jest położona nad pięknym jeziorem, przy stale pokrytej chmurami górze Gunung Batur, świątynie otacza pięknie zadbany ogród. Okolica jest naprawdę malownicza, zwłaszcza o zachodzie słońca.

Wodospad Gitgit

Do wodospadu prowadzą dwa kierunkowskazy, jeden mały i słabo widoczny i drugi olbrzymi, którego nie sposób ominąć.

My jadąc z południa na północ wyspy zobaczyliśmy najpierw to słabsze oznakowanie i wybraliśmy tę raczej rzadko uczęszczaną przez turystów drogę. Okazała się ona wspaniała, bo mało tu ludzi, kilka domostw miejscowych rolników, mnóstwo drzew bambusowych i piękna droga do źródła wodospadu.

Wodospad może nie był olbrzymi, ale jest za to bardzo pięknie położony. Szczególnie w upalny dzień docenia się to miejsce. Chłodna, przezroczysta woda zachęca do kąpieli.

Lovina

Na północy wyspy jest zdecydowanie mniej turystów, hotele mają wspanialsze ogrody i większe baseny, również ceny są niższe niż w Kucie. Gorąco polecam hotel Melka vis a vis hotelu Banyualit Beach Inn w Lovina. Jest to stosunkowo nowy hotel, ma wspaniały basem, naprawdę ładne pokoje, przystępne ceny (18 $ - lodówka, klimatyzacja i śniadanie w cenie) i przemiłą obsługę. Jaka wspaniała, chłodna woda ...

Świątynia buddyjska Brahmavihara Arama w Banjar

Świątynia jest bardzo ładnie położona, z góry roztacza się piękny widok na okoliczne wzgórze i dolinę. Klasztor jest bardzo zadbany, kolorowe dekoracje i typowo balinejskie rzeźbienia, wspaniała figura Buddy i stiupa, złoty Budda w środku robią naprawdę duże wrażenie.

Aby zwiedzić każdą świątynię (purę) na Bali potrzebujesz (zarówno kobiety jak i mężczyźni) mieć sarong lub przepaskę na biodra, sarong można kupić za grosze w drodze na plażę, przepaskę zaś bardzo często można wynająć w świątyni za drobną opłatą.

Świątynia Pura Dalem w Jagaraga

Każda wioska na Bali posiada najczęściej trzy świątynie, na początku, w środku i na końcu wioski.

Ta mała świątynka w Jagaraga była szczególna, gdyż upamiętniała przybycie na wyspę Holendrów w 1849 r. - na frontowej ścianie wyrzeźbiony został samochód oraz człowiek z pistoletem.

Na szczycie wulkanu Gunung Batur (1717 m), niedaleko wioski Kedisan.

Wioska znajduje się u stóp wulkanu, położona jest nad jeziorkiem. Widoki trochę księżycowe i niezbyt atrakcyjne. Ziemia pokryta jest lawą, kawałkami skał i pyłem z wulkanu. Roślinności jak na lekarstwo. Wspinaczka na krater odbyła się w nocy około 5 rano, chodziło o to, aby wejść na szczyt jeszcze przed wschodem słońca, które zawsze wschodzi i zachodzi na Bali około godz. 6.00.

Przeżycia były niesamowite, nie dość, że szliśmy za przewodnikiem z latarkami niewiele widząc, to już w połowie drogi zorientowaliśmy się, że nasza kondycja siada. W pewnym momencie myśleliśmy że już nie damy rady przejść nawet metra dalej.  Ale udało się, choć szczyt krateru osiągnęliśmy 30 minut po wschodzie słońca, to i tak było warto tam wejść!

Większość gór na wyspie to wulkany - jedne z nich są już dawno temu wygasłe, inne zaś wciąż aktywne. Największym wulkanem wyspy jest Gunung Agung (3142 m), zwany na Bali górą - matką. Trochę mniejszy jest Gunung Batur, z którego roztacza się wspaniały widok na pobliskie jezioro - Danau Batur oraz inne mniejsze kratery.

Są dwie możliwości wejścia na krater: Zrobić to samemu (trzeba mieć dobrą mapę, orientację i latarkę – i chyba ta opcję polecamy najbardziej) lub za pomocą przewodników, których jest tu wielu i tylko czekają żeby zedrzeć kasę z naiwnych turystów.

Cena za wejście (w zależności od długości odcinka) waha się od 20 do 60 $. Opłata jest bardzo wysoka, dlatego warto się zawsze trochę potargować, możesz również zrezygnować ze śniadania i napojów, które najczęściej wliczone są w cenę wejścia. Najlepiej jednak o wszystko wypytać się wcześniej zanim się wyruszy w góry. My ustaliliśmy cenę, a potem się okazało, że za napoje trzeba zapłacić oddzielnie, przewodnik nam oczywiście wcześniej o tym nie powiedział ... no i zrobiło się mało przyjemnie.

Jak wygląda śniadanie na wulkanie? Znakomicie, przewodnicy gotują jajka lub banany na gorącej parze, wylatującej z licznych otworów w wulkanie. Niesamowite jest również to, że na wulkan wchodzi wiele osób i po wschodzie słońca może się zdarzyć tak, że wokół krateru zgromadzi się nagle setka entuzjastów nocnych wypraw.

Najbardziej zgubny i tragiczny wybuch wulkanu na wyspie Bali miał miejsce w bardzo ważnym ze względów religijnych i politycznych dla mieszkańców roku 1963.

Było to w czasie, kiedy na wyspie przypadało świętować największe z balinejskich świąt - Eka Desa Rudra. Święto to odbywa się raz na 100 lat licząc według balinejskiego kalendarza (co 115 lat wedle kalendarza księżycowego) i przypadło wtedy na dzień 8 marca 1963 r.

Prezydent Indonezji - Soekarno - wpisał na ten dzień na listę swoich wizyt międzynarodową konferencję agentów turystycznych i zaprosił ich, aby wzięli udział w tych wyjątkowych uroczystościach. Do dnia, kiedy rozpoczęła się uroczystość składania ofiar, góra grzmiała złowieszczo, wypuszczała dym i popiół, lecz erupcja wulkanu Gunung Agung nastąpiła dopiero 17 marca, ponownie 15 maja.

W katastrofie zginęło więcej niż 1000 osob, lawa pochłonęła wiele okolicznych wiosek, prawie 100.000 osób straciło wtedy dach na głową. Strumienie lawy i gorącego błota popłynęło w kierunku jeziora, niszcząc po drodze wszystko. O dziwo, oddalona o 6 km od wulkanu świątynia Besakih ocalała.

Balinejczycy bardzo poważnie traktują wszelkie znaki i omeny - jak mogło więc przejść to wydarzenie, w tak ważnym dla nich czasie bez echa.

Dwa lata później Soekarno stracił władzę, co uznano za konsekwencje rzucenia przez niego wyzwania siłom bóstwa wulkanu. Przerwane tak raptownie uroczystości zaczęły się na nowo 16 lat później w 1979 roku.

Zejście z wulkanu było już dużo łatwiejsze, przed nami rozpościerało się ogromne morze zastygłej lawy. Od ostatniej erupcji minęło już 37 lat, ale do tej pory nie wolno się budować w pobliżu góry Agung, bo wulkan wciąż żyje...

Świątynia w Besakih (Besakih Temple)

Umiejscowiona u stóp najwyższej i najświętszej góry na wyspie - Gunung Agung jest najważniejszą świątynią na Bali.

W rzeczywistości jest to kompleks 23 oddzielnych, ale związanych ze sobą świątynek, gdzie największa i najważniejsza jest świątynia Pura Penataran Agung. Najwspanialej prezentuje się to miejsce podczas festiwali, kiedy to tysiące odświętnie ubranych ludzi podnosi do góry swoje ofiary i składa je na ołtarze. Niestety do wielu świątyń turyści nie mają wstępu, dodatkowe opłaty za każde wejście oraz krzątający się namiętnie sprzedawcy pamiątek mogą doprowadzić cię do szału. W drodze na północ mija się przepiękne widoki, wspaniałe, zielone tarasy ryżowe oraz mnóstwo lasów palmowych.

Podczas naszego pobytu odwiedziliśmy jeszcze Ubud- miejscowość położoną wewnątrz wyspy. Znana jest z pięknych tarasów ryżowych położonych na zboczach pagórków, które otaczają miejscowość. Jest to centrum artystyczne na Bali. Znajduje się tu pełno galerii, artystycznych knajpek, manufaktur z rzemiosłem. Można wędrować cały dzień po sklepikach, straganach i kupować ręczne wyroby miejscowych artystów, posążki, maski i biżuterię. Ubud jest wysoko położone i dzięki temu jest tu chłodniej i nie odczuwa się wszechobecnej na Bali wilgotności i upału. Hotele często nawet nie mają klimatyzacji.

Bali jest cudowną wyspą, iście rajską przystanią dla turystów. Każdy kto odwiedzi to miejsce przywiezie do domu  niezapomniane wspomnienia. Dla nas był to pierwszy tak daleki i egzotyczny wyjazd. Po dziesięciu latach nadal możemy z pasją opowiadać o tych wakacjach. Jest to miejsce, do którego zawsze będziemy jeszcze kiedyś chcieli wrócić.
Można śmiało powiedzieć że Bali posiada gwarancję udanych wakacji. Nikt, kto się zdecyduje tu przyjechać nie będzie zawiedziony. To pewne!